poniedziałek, 2 stycznia 2017

Od Matta do Skylar

- To skomplikowane, trzeba zapobiec temu, co się niedługo wydarzy. - wyjaśniłem.
- To znaczy?
- Sam jeszcze do końca nie wiem. - wzruszyłem lekko ramionami.
Nagle usłyszeliśmy trzask drzwi i głosy chłopaków. Toby wszedł do środka i spojrzał na Skylar.
- Co jest kurwa? - spytał zaciskając pięści. - Mów! - warknął na mnie, spojrzał rozwścieczony na Sky i szarpnął ją za ramię.
Złapałem go za koszulkę, odciągnąłem od niej i przycisnąłem do ściany statku.
- Uspokój się! Nikomu o tym nie powie! - krzyknąłem.
- Jasne, jeśli powie, to będzie tylko i włącznie twoja wina, będziesz miał przesrane! - krzyknął.
- Zamknij się. - prychnąłem. - I jeszcze raz jej dotknij, a dostaniesz po mordzie. - warknąłem wypychając go ze statku.
Sky podeszła do mnie i ostrożnie złapała za rękę. Odwzajemniłem gest i zabrałem ją do góry, do siebie wymijając chłopaków. Zamknąłem drzwi i westchnąłem, usiadłem koło niej na łóżku.
- Przepraszam, nie chcę, żebyś miał przeze mnie problemy. - szepnęła, wzrok miała wbity w swoje dłonie.
- Nie przejmuj się, nie będę miał żadnych problemów. Przesadza. Ufam ci i wiem, że nikomu nie powiesz. - kiedy na mnie spojrzała, uśmiechnąłem się i przytuliłem ją.

Sky?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz