sobota, 31 grudnia 2016

Od Matta do Skylar

- No... powiedzmy. - pokiwałem głową.
Dziewczyna z zaciekawieniem przyjrzała się statkom.
- Mogłabym zobaczyć... jak wyglądają... wewnątrz? - zapytała niepewnie.
Skinąłem zgodnie głową, podeszliśmy do statków, weszliśmy do jednego.
- Na statku na którym mieszkamy jest inaczej, więcej miejsca, korytarze itp. - powiedziałem widząc jak się rozgląda.

Sky?

Od Skylar do Matta

Totalnie zamarłam. Do teraz wszytkie rzeczy związane z przemieszczaniem się w czasie, były jakimiś cholernymi bajkami, w które i tak nie wierzyłam. Wszystko w pomieszczeniu było nowoczesne. Nagle w mojej głowie wszystko się ułożyło. Wynalazki jego ojca, zachwycenie się zwykłymi budynkami i te zdziwienie po obejrzeniu filmu o przyszłości. Te wydarzenia były puzzlami, a po połączeniu ich, tworzyły niesamowity obraz.
- Jezusie... - westchnęłam z szeroko otwartymi oczami. - J-ja, ja ci wierzę. - przemknęła głośno ślinę mówiąc. To mnie przerasta.
- Naprawdę? To świetnie! - rzekł zadowolony. Rozglądałam się cały czas. To dziwne uczucie wiedzieć, jak mniej więcej będzie wyglądała przyszłość.
- Czyli ty... przyszłeś z dalekiej przyszłości by uratować świat? - zapytałam niepewnie, unosząc lewą brew.

?

Od Matta do Skylar

- Nie widzę problemu... - pogładziłem ją po ramieniu. Owszem widzę! - Tylko muszę ci coś wyznać, choć... pewnie mi nie uwierzysz i uznasz mnie za świra.... - przejechałem dłonią po włosach.
- Co takiego? - zmarszczyła delikatnie brwi, odsunęła się lekko jednak dalej miała zaciśniętą dłoń na mojej koszulce.
- Chodź, opowiem ci w drodze. - złapałem ją za rękę, wstaliśmy i ruszyliśmy w kierunku hangaru. - No więc tak, po kolei... nie jestem stąd. Żyję w roku 3040. Mieszkamy na statkach kosmicznych, niektórzy żyją na planetach jednak nie jest to bezpieczne bo floty ciągle próbują je przejąć. Dowiedzieliśmy się, że ktoś poprzestawiał w przeszłości, czyli teraz i przeszłość a moja teraźniejszość może ulec dużej zmianie, zapanuje chaos. Mój ojciec wysłał mnie i trzech innych chłopaków aby to naprawić. Mamy na to pół miesiąca. - westchnąłem. - Czerwony jeep to zmiennokształtny statek, którym tu przylecieliśmy. A volvo to też statek, który przysłał ojciec. - mówiłem powoli, zajęło to trochę i doszliśmy do hangaru.
- Tutaj mieszkasz?
- Mamy tu pokoje i inne potrzebne rzeczy, jest dużo miejsca, statki się spokojnie mieszczą i jeden możemy naprawiać. - wyjaśniłem. - Niech zgadnę, myślisz sobie teraz, że jestem jakiś psychiczny? - westchnąłem otwierając drzwi i wpuszczając ją do środka. - Może to cię trochę przekona. - wskazałem dłonią na dwa statki.
Znalezione obrazy dla zapytania statek kosmiczny star trekZnalezione obrazy dla zapytania statek gwiezdne wojny
Skylar?

Od Skylar do Matta

Nie mogę przyjąć tej propozycji, nie mogę.
- Matt, nie chcę Ci robić niepotrzebnych problemów. Poradzę sobie jakoś, może jakąś koleżanka mnie wesprze, zobaczę. - powiedziałam próbując zahamować łzy. Przytuliłam się do chłopaka, by się troszkę ocieplić. - Ale, mam do Ciebie prośbę. - spojrzałam na niego.
- Jaką? - zapytał marszcząc brwi.
- M-mógłbyś mnie przenocować? Nie chcę już dzisiaj widzieć ojca. - rzekłam ocierając oczy dłońmi. Matt westchnął, po czym podrapał się po głowie. - Proooszę... - zrobiłam minę przybitego mopsa, na co się zaśmiał.

?

Od Matta c.d Skylar

Nie do końca wiedziałem, co powiedzieć. Nigdy nie miałem do czynienia z takimi sytuacjami, jednak kiedy dziewczyna się rozpłakała, westchnąłem.
- Nie płacz Sky. - szepnąłem przytulając ją.
- Nie chcę mieszkać u ciotki... - wydusiła w końcu.
- Możesz zostać... u mnie. - kurde, co ja zrobiłem?! Teraz będzie trzeba jej wszystko wyjaśnić a nie wiem czy mi uwierzy...
Znalezione obrazy dla zapytania sad hug couple gif tumblr

?

Od Skylar do Matta

Oczywiście nastąpiła kłótnia z tatą. Niestety nie zakończyła się szczęśliwie, jutro mam wyjechać co ciotki. Po prostu wspaniale! Mam już dość wszystkich, chcę odpocząć od świata. Olewając wcześniejszy rozkaz rodzica, ponownie wymknęłam się z domu. Nie brałam samochodu, bo zabrano mi do jego kluczyki. Mam to w dupie, zacznę własne, wolne życie. Nie wiem gdzie zamieszkam, ale wierzę, że sobie poradzę. Wzięłam mój portfel pełen pieniędzy, dlatego mogłam kupić bilet do metra, którym przemieściłam się do centrum miasta. Chodziłam bez celu. W nocy wyglądało to pięknie. Postanowiłam, że przejdę się po parku. Tam usiadłam na ławce, obserwowałam fontannę, świecącą na różne kolory. Nagle przed moimi oczami stanęła znajoma mi postać. Usmiechnęłam się do chłopaka i poklepałam miejsce obok, by usiadł.
- Co tu robisz? - zapytał Matt lekko ochrypłym głosem.
- Tak po prostu, wyszłam na wieczorny spacer. - skłamałam niechcąc się żalić. Lubię, jak ktoś się o mnie martwi, ale niefajnie wychodzić na jakąś bezradną sierotę. 
- Widać, że coś jest nie tak. Mów o co chodzi. - kurwa, jestem aż tak przewidywalna? Przewróciłam oczami i opowiedziałam Mattowi całą historię. Na koniec popłakałam się, wiedząc, iż tak na pewno sobie nie poradzę w życiu.

?

Od Matta do Skylar

Wróciłem do hangaru, chłopacy grali na konsoli i nawet nie zauważyli że wróciłem. Poszedłem do siebie, położyłem się na łóżku i zacząłem o tym wszystkim myśleć, o niej. Nagle przede mną pojawił się hologram ojca. Wstałem.
- Jak idą prace? - spytał.
- Tak sobie... kończymy naprawiać statek.
- Na komputerach macie zainstalowany program, który pozwoli wam dopełnić misję. Hasło jednak ukryłem. - ojciec podał dokładną kryjówkę. - Pamiętajcie, że nie jesteście tutaj na wakacjach, nie macie się bawić. - dodał i zniknął.
Westchnąłem ciężko. Poszedłem do baru, gdzie ojciec schował hasło. znalazłem je. Był to dość długi wzór liczb i literek. Schowałem ją do kieszeni i powoli ruszyłem z powrotem.

?

Od Skylar do Matta

Kuźwa...  tylko tego brakowało. Dlaczego akurat teraz? Pieprzone auto... no cóż, przeżyję. Kierowałam chłopaka do parkingu niedaleko mojego domu. Nie chciałam, by stawał tuż przed mieszkanie, byłoby to zbyt ryzykowne.
Wreszcie dotarliśmy do celu. Wstchnęłam głośno.
- Trzymaj kciuki. - rzekłam patrząc na okolicę. Popatrzyłam na chłopaka, wręcz tonęłam w tej gorącej czekoladzie. Jest nieziemski. Wreszcie zdecydowałam się, złączyłam nasze usta w delikatnym, niedługim pocałunku. Oderwałam się po chwili i uciekłam z samochodu. Matt dopiero po kilku chwilach odjechał. Światła na drodze były zapalone, więc wszystko dobrze widziałam. Robiło się coraz zimniej, a ja marzłam. Po paru minutach znalazłam się przed domem. To koniec.

?

Od Matta c.d Skylar

Wyszliśmy na zewnątrz.
- To co to... do zobaczenia. - uśmiechnąłem się delikatnie.
- Tak, jasne. - odwzajemniła gest.
Rozeszliśmy się do swoich samochodów. Odpaliłem silnik i powoli wyjechałem ze swojego miejsca. Widząc, że Sky ma problem z odpaleniem auta, zatrzymałem się koło niej i otworzyłem okno, zrobiła to samo.
- Może podwieźć? - zaproponowałem.
Dziewczyna zgodziła się i po chwili była już w moim aucie.
- Tylko musisz mnie pokierować, nie do końca jeszcze wiem co, gdzie jest. - oznajmiłem ruszając.

?

Od Skylar do Matta

Wpatrywałam się w jego czekoladowe oczy, po czym chłopak schylił się jeszcze bardziej. Zdezorientowana uciekłam od wydarzenia, które mogło teraz nastać, wstając.
- Yym... - otrzepałam się,próbując uniknąć kontaktu wzrokowego. Kątem oka widziałam jak Matt wstaje i drapie się po karku. - T-to... chodźmy już. - zaproponowałam cicho. Ciemnowłosy skinął głową na znak zgody. Ruszyliśmy więc w kierunku wyjścia. - Muszę iść jeszcze do toalety. Poczekasz na mnie? - zapytałam, oblizując suche usta.
- Jasne. - rzekł, po czym ja poszłam. Nadal denerwowałam się niezręczną sytuacją. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Bałam się... czegoś na pewno. A co jeśli później by mnie odtrącił? Nie przeżyłabym tego... Spojrzałam w lustro, poprawiając włosy. Nagle usłyszałam dźwięk, który powiadamiał mnie o przychodzącym SMS'ie.

Tata 17:50
Skylar, natychmiast wracaj do domu!

Tata 18:34
Jeszcze chwila, a zadzwonię na policję

Tata 19:13
Córeczko, wracaj...

Do tego 15 nieodebranych połączeń. Matko jedyna, to jest jakiś koszmar. Teraz boję się wrócić do domu! Szybko załatwiłam się i wyszłam do Matta.

?

piątek, 30 grudnia 2016

Od Matta do Skylar

Na sali było ciemno, weszliśmy na samą górę i zajęliśmy wyznaczone dla nas miejsca. Dziewczyna podała mi popcorn, biorąc wcześniej kilka w dłoń.
- O czym jest ten film? - spytałem.
- O kosmosie, wojny, statki itp. - odpowiedziała.
Spojrzałem na nią z dużymi oczami, lecz mogłoby wydać jej się to dziwne, więc szybko odwróciłem wzrok. Ciekawe, czy zawsze są sami czy ktoś jeszcze jest na filmie. Ale przecież się jej nie spytam. Na sali zrobiło się jeszcze bardziej ciemno i nagle rozjaśnił ją ekran.
***
Film dość przypominał 'mój świat' co było dość dziwne...
- Podobał ci się? - spytała, Kiedy szliśmy w kierunku wyjścia.
- Jasne, a tobie? - uśmiechnąłem się.
- Całkiem fajny. - odwzajemniła gest.
Nagle jednak potknęła się i spadlaby gdybym jej nie złapał, jednak podczas tego też straciłem równowagę, ale złapałem się oparcia od krzesła i nie spadlismy, opadlem tylko na jedno kolano. Obejmowałem ją jednak dalej w talii, ona mnie za szyję.
- Przepraszam, niezdara ze mnie. - szepnela lekko zawstydzona
- Nie mów tak, każdemu może się zdażyć. - posłałem jej ciepły uśmiech.

?

Od Skylar do Matta

Czytałam każdą nazwę filmu po kolei. W końcu zdecydowałam wybrać jakiś film science fiction, by pasowało i mi, i chłopakowi.
- No to, Star Trek - rzekłam uśmiechając się do Matta.
- Niech będzie. -powiedział niepewnie. Nie wzięłam tego pod uwagę. Zaprowadziłam go do kasy. Kupiliśmy bilety i popcorn, po czym ruszyliśmy do sali. Zajęliśmy miejsca na samej górze, gdzie było zupełnie pusto.

Od Matta c.d Skylar

Na szczęście ojciec przysłał nam zastępczy statek w razie czego... kino było daleko, tak więc poinformowałem chłopaków że biorę go i wracam raczej dość późno. Statek zmienił się w jasno niebieskie auto.
Znalezione obrazy dla zapytania volvo v40
Wsiadłem do niego i ruszyłem w stronę kina. Przed wejściem czekała Sky, znalazłem miejsce niemal naprzeciw wejścia, jednak nie chcąc przytrzeć żadnego auta włączyłem opcję automatycznego parkowania i auto zrobiło to za mnie. Zgasiłem silnik, zaciągnąłem ręczny, zabrałem kluczyki i wysiadłem. Wcisnąłem przycisk zamykający auto, to zamrugało światłami i wydało z siebie charakterystycznym dźwięk. Podszedłem do dziewczyny.
- Hej. - uśmiechnąłem się.
- Cześć. - odwzajemniła gest.
Otworzyłem jej drzwi i weszliśmy do środka, stanęliśmy przed rozpiską filmów. W kinie nigdy nie byłem, w ogóle nie rozumiałem żadnych filmów.
- Na co idziemy? - spytała.
- Nie wiem... ty wybierz. - posłałem jej delikatny uśmiech.

Skylar?

Od Skylar do Matta

Wróciłam do domu, w którym nadal byli moi bracia. Nie zwracając na ich przywitanie, pobiegłam do pokoju. Rzuciłam kluczyki od auta na łóżko. Nagle w pokoju rozniósł się dzwonek telefonu. Szybko odebrałam.
- Halo? - zapytałam cichym głosem.
- Sky? - usłyszałam znajomy mi głos.
- Oh, Matt, tak. - potwierdziłam, siadając na krześle.
- Chciałem się zapytać, czy wyjście do kina nadal aktualne.
Usmiechnęłam się chytrze, patrząc na wysiadającego z auta ojca.
- Jasne, to i której? - zapytałam ocierając oczy dłońmi.
- Ykhm, siedemnasta pod kinem?
- Okej, to do zobaczenia! - pożegnałam się, po czym rozłączyłam. Po chwili siedzenia i rozmyślania nad planem ucieczki, zawołałam Samuela.
- Co chcesz? - zapytał marszcząc brwi.
- Zrobisz mi przysługę? - chłopak spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym "mów dalej".

Opowiedziałam plan młodemu, ten się zgodził. Wymyśliłam, że te będzie mnie krył, kiedy ja będę w kinie. W zamian jestem mu winna zakupienie nowej gry.
Zaczęłam wyszukiwać ubrania. Wyjęłam czarny top i jasne boyfriend'y. Umyłam się, uczesałam i ubrałam. Założyłam jeszcze czarne superstary i wyszłam przez balkon. Na szczęście moją sypialnia znajduje się na pierwszym piętrze, więc z zajściem nie miałam dużego problemu. Dzisiaj zaparkowałam samochód za domem, a to umożliwiło mi łatwiejszy wyjazd.

Od Matta c.d Sky

Wróciłem do hangaru, chłopcy grali na konsoli.
- No w końcu. - Toby westchnął i ruszył w moim kierunku. - Gdzie byłeś? - spytał.
- Tego wiedzieć nie musisz. - stwierdziłem rzucając mu reklamowke z potrzebnymi rzeczami. - idę dodzwonić do ojca. - dodałem idąc na górę.
***
Po kilku godzinach, kiedy pomoglem trochę przy naprawie statku poszedłem do siebie, usiadłem na łóżku i zadzwoniłem do Sky spytać, czy po sytuacji z jej ojcem kino nadal aktualne.

?

Od Skylar do Matta

Gdy Matt wyszedł, posłałam tacie groźne spojrzenie.
- Dlaczego jesteś taki?! Co ja Ci zrobiłam? - pytałam patrząc z dołu na wysokiego, umięśnionego mężczyznę.
-Chelsea, nigdy nie będziesz się umawiała z takimi bydłami! Widziałaś co on ma na mordzie?! Pewnie pochodzi z jakiejś patologicznej rodziny! - krzyczał nie zwracając uwagi na gości. Rozejrzał się po pomieszczeniu, po czym złapał mnie mocno za rękę i pociągnął do biura. - Siadaj. - rozkazał, tak więc zrobiłam.
- Co Ty do niego masz? Nawet dobrze nie poznałeś chłopaka, a już oceniasz! - warknęłam marszcząc czoło.
- Sky, ja się po prostu boję o Ciebie. Nie chcę, by jakiś sukinsyn zniszczył Ci życie, rozumiesz? - wyciszył ton. Oblizałam suche usta i odwróciłam wzrok na okno.
- Nie będziesz mi rozkazywał z kim mam się przyjaznić, a z kim nie. - wysyczałam wpatrując się za szybę.
- Już dość mnie dziś zdenerwowałaś, na zawołanie masz karę! Nigdzie nie masz wychodzić przez tydzień. Po szkole natychmiast wracaj do domu, nie szwędaj się nigdzie. Zobaczę Cię z tym gnojem, to poderżnę mu gardło, a Ty... wyprowadzisz się do ciotki Diany. Tak będziesz bezpieczna. - powiedział, a ja ze łzami w oczach słuchałam. Nie wytrzymałam, wyszłam z biura trzaskając za sobą drzwi. Szybko wyszłam z knajpy i wsiadłam do samochodu. Pojadę gdzieś, gdzieś, gdzie będę wolna. Więc ruszyłam tam, a gdzie? Się okaże.

Od Matta do Skylar

Nie wiedząc co zrobić w takiej sytuacji, spojrzałem na Sky, która siedziała ze spuszczona głową.
- Odpowiesz mi? - spytał surowym tonem.
- Em, jestem Matt. - zrobiłem to za nią.
- Matt? - skrzywił się patrząc na mnie.
- Matthew. - dodalem.
Zmierzył mnie wzrokiem a następnie Sky. - Nie wydaje mi się żebyś był dla niej odpowiedni... możesz już iść? - spytał lekko zły.
- Ym, tak. - wziąłem karteczkę ze stołu i wstałem, posłałem Sky uśmiech i wyszedłem.

?

Od Skylar do Matta

Propozycja podobała mi się, tylko będę musiała wymyślić jakiś sposób, by bez konsekwencji uciec z domu. Dzisiaj wieczorem akurat przyjeżdżają ciotki do taty, ale niezbyt one mnie obchodzą.
- Oczywiście! - powiedziałam zadowolona z uśmiechem na twarzy. Wyjęłam z torebki  notes i długopis. Na kartce, którą wyrwałam, napisałam swój numer. - Trzymaj, zadzwoń do mnie kiedy chcesz. - rzekłam podsówając papier do Matta. Nagle przed naszym stołem pojawił się mój rodzic - Szlag. - szpnęłam, patrząc na chłopaka. Próbowałam mu pokazać, by wymyślił coś. Niesetety nigdy nie byłam dobra w takie rzeczy. 
- Oh, Skylar! Przedstwawisz mi swojego kolegę? -zapytał marszcząc brwi. Zaczął się dziwnie uśmiechać do Matta, tak... sztucznie. Nie miałam jeszcze okazji przedstawić znajomych rodzinie, gdyż zazwyczaj sami najpierw ich poznawali. Przełknęłam głośno ślinę i zamknęłam oczy. 

czwartek, 29 grudnia 2016

Od Matta c.d Skylar

- A więc pracujesz tu? - uśmiechnąłem się.
- Tak, dorabiam. - odwzajemniła gest.
Pokiwałem zrozumiale głową.
- A ty gdzie pracujesz?
- Jeszcze nigdzie, wczoraj przyjechaliśmy, jak można się domyślić. - odpowiedziałem.
Wziąłem łyk całkiem niesamowitej kawy i spojrzałem za okno przyglądając się budynkom. Widzę takie budowle pierwszy raz, w kosmosie oczywiście takich nie ma... ale za to mamy lepszą technologię. Nagle mój zegarek wydał z siebie znajomy dźwięk i po chwili pojawił się niewielki hologram ojca.
- Odezwę się później. - powiedziałem jedynie i wyłączyłem go, uśmiechnąłem się przepraszająco do dziewczyny.
- Niezłe, skąd to masz? - spytała zaciekawiona.
- Mój ojciec lubi tworzyć nowe rzeczy. - odparłem.
Zaraz po ojcu wiadomość napisał Toby z pytaniem o te części.
- Przepraszam ale muszę już iść, muszę zanieść części. - westchnąłem. - Miałabyś czas dzisiaj wieczorem? Moglibyśmy iść do kina. - zaproponowałem.

Sky?

Od Skylar do Matta

To przykre, że nie zna własnej mamy, chociaż mam przy sobie kogoś, kto w jakimś stopniu mnie rozumie.
- Mieszkam tu od dziecka, mój tato wolał mieszkać w większym mieście, a mama bardziej u boku ruchliwych miejscowości, dlatego wybrali wieś tuż obok. - westchnęłam patrząc na kelnera, który właśnie przyniósł nam kawy. - O, część Josh! - przywitałam się z chłopakiem, na co ten odpowiedział uśmiechem.
- Hej! Ja muszę iść, jak by co, czekamy na Ciebie. - puścił mi oczko i odszedł.
- Bla, bla, bla... - przewróciłam oczami, na wiadomość o tym, że dzisiaj także jest mój dzień pracy. - Moja mama zmarła kilka lat temu, więc jakoś Cię rozumiem. - rzekłam patrząc na Matta. Usmiechnęłam się i ponownie spuściłam wzrok.


Od Matta do Skylar

O nie, nawet nie pomyślałem że może o to spytać... a ja nawet nie znam nazw miast. A przecież nie powiem jej prawdy bo weźmie mnie za zupełnego debila...
- Mieszkałem w niedużej wsi, kilkaset kilometrów stąd. Duże zadupie, nawet nazwy nie miała. Ojciec lubi spokój. - wyjaśniłem.
- A twoja mama?
- Nigdy jej nie poznałem. - wzruszyłem lekko ramionami.
- Przykro mi... - skrzywiła się lekko.
- W porządku. - uniosłem kąciki ust. - A twoi rodzice? - spytałem biorąc łyk kawy.

Sky?

Od Skylar do Matta

Odwzajemniłam uśmiech, odkrywając swoje białe zęby.
- Nie mam, bardzo chętnie pójdę gdzieś z tobą. - rzekłam wtapiając wzrok w jego piękne, czekoladowe oczy.
- Znasz może jakąś kafejkę? Nie jestem tutejszy... - zapytał, drapiąc się po głowie.
- Mój tata ma knajpę, otwiera za dziesięć minut. Możemy się przejść, jest niedaleko. - zaproponowałam wcześniej dobrze myśląc nad tym, czy to będzie dobry pomysł.
Kiedy załatwiliśmy sprawy w owym sklepie, wyruszyliśmy. Przez całą drogę mało rozmawialiśmy, gdyż chłopak cały czas rozglądał się dookoła, tak jakby te małe, niczym nie różniące się miasto od innych go zachwycało. Dziwiło mnie to i miałam straszliwą chęć zapytania się jego, dlaczego to robi. Udało mi się powstrzymać. Wreszcie dotarliśmy do knajpy. Usiedliśmy w kącie, chociaż nie było wielu ludzi. Ojciec pewnie rządzi w kuchni, więc nie muszę się męczyć z przedstawieniem chłopaka. Zamówiliśmy po kawie, po czym ja przeprosiłam jeszcze raz Matta w postaci zakupionego przeze mnie ciasta.
- Jeśli nie jesteś tutejszy, to gdzie mieszkasz? - zapytałam, już nie wytrzymując trzymać tego w sobie.

(Matt?)

Od Matta do Skylar

Jakoś dojechaliśmy do miejsca, w którym przez najbliższy czas mieliśmy mieszkać. Był to hangar, nowoczesny. Wjechaliśmy do środka, było tam bardzo dużo miejsca, spokojnie mogliśmy zmienić auto w jego pierwotną wersję - statek i naprawiać. Były metalowe schody, a gdy szło się po *nie wiem jak to się nazywa to jak się wejdzie na górę i jest takie coś xd* były cztery drzwi, za każdymi był pokój z łazienką i kuchnią. Na dole jeszcze była duża kanapa, duży telewizor i konsola. Wszedłem do swojej sypialni, duże, wygodne łóżko i inne bajery, lodówka pełna, łazienka bogato urządzona. Ojciec się postarał. Od razu poszedłem wziąć prysznic, wyszczotkowałem zęby i położyłem się do łóżka, wcześniej opatrując łuk brwiowy i smarując maścią rękę.
***
Rano po śniadaniu poszedłem do sklepu po potrzebne rzeczy na chwilę obecną do naprawy statku. Dotarłem do dość dużego sklepu, który według komputera posiadał wszystko czego potrzebujemy. Chodziłem między regałami penetrując wzrokiem półki, czułem się tu dość niski... nagle usłyszałem znajomy mi już głos, ten delikatny i cichy.
- Hej...
Odwróciłem się i zobaczyłem Skylar.
- Cześć. - uśmiechnąłem się.
- Jak samochód?
- Nic mu nie będzie, szybko go naprawimy. - stwierdziłem. - A ty jak się czujesz?
- W porządku... - uśmiechnęła się nieśmiało nerwowo kładąc dłoń na ramieniu.
- Miałabyś może ochotę na kawę? Chyba, że masz jakieś plany... - zaproponowałem.

Skylar?

Od Skylar do Matta

Kiwnęłam głową,  ocierając się dłońmi o ramiona, ponieważ było mi naprawdę zimno.
- Jasne, też mam taką nadzieję. - uśmiechnęłam się i zabrałam kluczyki od mojego auta. Podszedłam do niego,  myśląc dokładnie co się przed chwilą działo. Wsiadłam do niego i usiadłam wygodnie. Odjeżdżając, spojrzałam na chłopaków z lekko uniesiomymi kącikami ust.
Weszłam po cichu do domu, by nie obudzić pozostałych mieszkańców. Wzięłam z lodówki jogurt i go zjadłam. Powoli podreptałam do góry, gdzie znajduje się mój pokój. Spojrzałam na Elizabeth, która spała na moim łóżku. Rozebrałam się i delikatnie położyłam się obok. Jeszcze raz dokładnie przemyślałam całą, dzisiejszą sytuacje. Wszystko przebiegało tak szybko... czułam najpierw strach, potem rozpacz, a następnie, gdy ciemnowłosy chłopak mnie przytulił, szczęście. Cieszyłam się z tego, że znalazł się taki ktoś, kto obronił mnie przed innymi. Gdyby nie on, to nie wiem co bym zrobiła. Wreszcie po paru minutach, trwające wtedy wieczność, zasnęłam.
Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Nie zwarzając na nic, wstałam i szybko zeszłam po schodach. Jak zawsze kłócili się moi bracia, o zbędne rzeczy.
- Idioci. -  warknęłam przygotowując sobie śniadanie.
- Zamknij się, idiota to jedynie ten pierdolony bachor. - stwierdził sucho Steven plując na Samuela. Chrząknęłam, po czym zaczęłam się cicho śmiać. Zjadłam danie i poszłam się przygotowywać, by wyjść na miasto.
Gdy miałam już wychodzić, tato poprosił mnie, bym pojechała do wujka Harry'ego, zapytać się, kiedy będzie miał dostawę. Westchnęłam i ruszyłam do pojazdu.

(Matt?)

Od Matta do Skylar

Dziewczyna odwzajemniła uścisk cicho łkając. Spojrzałem w kierunku chłopaków, którzy naburmuszeni opierali się o auto. Wywróciłem lekko oczami i po chwili odsunąłem się od dziewczyny, niechętnie mnie puściła.
- Tak w ogóle, jestem Matt. - uśmiechnąłem się delikatnie, trzymając dłonie na jej ramionach.
- S-Skylar. - zająknęła się patrząc mi prosto w oczy.
- Nie martw się, policji nie będziemy zawiadamiać, auto się naprawi. - stwierdziłem. - Tylko nie płacz już, ok? - otarłem kciukiem jej łzy.
Dziewczyna wstrzymała na chwilę oddech chcąc się uspokoić i pokiwała głową. Dłonie nadal jej się trzęsły jak galarety. Dała chłopakom kluczyki do swojego auta, oni podpięli hak do obu aut i wyciągnęli nasze z rowu. Przód był rozwalony ale działał, spokojnie dojedziemy na miejsce.
- Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy, w innych okolicznościach. - uśmiechnąłem się oddając jej kluczyki do jej auta.

SKy?

Od Skylar C.D Matta

Jechałam spokojnie miastem, pustymi ulicami. Spokojnie, do czasu. Dobrze wiedziałam, że mam zbyt ostre światła, ale nic nie mogłam zrobić, o tej godzinie mechanicy raczej już nie pracują, a wrócić do domu jakoś muszę. Oczywiście, na moje, no i tego gościa nieszczęście, spowodowałam wypadek. Czerwony Jeep wpadł do rowu.
- Sky, co Ty kurwa narobiłaś... - szczerze? O tej godzinie, na takich pobocznych drogach nie spodziewałam się jakichkolwiek aut. Zdezorientowana enericznie wyszłam z samochodu i pobiegłam do totalnie zniszczonego pojazdu. Z przerażenie patrzałam na drzwi, które nagle wywarzył jeden chłopak. Wpadł na mnie, przez co o mało nie wpadłam do rowu. Na szczęście złapał mnie, a ja z podziękowaniem wpatrywałam się w niego. Zapytał czy nic mi nie jest, po czym stwierdziłam, iż to ja powinnam się i to zapytać. Ze łzami w oczach patrzyłam na auto, które nadawało się jedynie do kasacji.
- Matko jedyna, ja tak bardzo przepraszam... - przełknęłam głośno gule w gardle i zaczęłam cicho płakać. Nagle z samochodu wydostali się jeszcze trzej mężczyźni. W porównaniu do mnie, byli oni gigantami. - Obiecuję, że zapłacę wam co do grosza za straty, tylko proszę nie dzwońcie na policję. - błagałam chłopaków, wiedząc, że tato nie będzie zadowolony z mandatu.
- Młoda, zdajesz sobie sprawę co zrobiłaś? - powiedział blondyn i bardzo jasnej cerze. Wgapiałam się w niego z szeroko otwartymi oczami. - Mogłabyś uważać trochę bardziej i zwracać uwagę na bezpieczeństwo innych! Nawet nie myśl, że Ci to odpuścimy! - krzyczał na mnie z chrypą w głosie, jego żyły coraz bardziej odstawały, przez co wyglądał jeszcze groźniej. Okropnie się przestraszyłam, przez co jeszcze bardziej się rozryczałam.
- Ta, jeszcze rycz! - warknął inny, waląc pięścią w blachę samochodu.
- Ej, chłopacy! Nie spinajcie tak dup, wszystko da się naprawić. - stwierdził brunet, którego jako pierwszego zobaczyłam. Podszedł do mnie i spojrzał z żalem w oczach. - Nie martw się, to skurwysyny, zawsze się bez sensu wkurwiają. - rzekł przytulając mnie. Zaskoczyło mnie to, nie powiem. I ten jego zapach... Nie chcę się odkleić.

(Matt?)

Od Matta do Skylar

Od rana było bardzo nerwowo, ojciec był niczym tykająca bomba. Wezwał do siebie kilkunastu szturmowców, w tym mnie.
Znalezione obrazy dla zapytania szturmowiec
- Doszły do nas informacje, że Rebelianci namieszali w przeszłości. Mamy pół miesiąca na odwrócenie ich działania. Toby, Aleks, Kasjan i Matthew, będziesz dowodził. Reszta rozejść się. - w ułamku sekundy zostaliśmy tylko we czterech. - Dostaniecie statek, zamontowaliśmy w nim możliwość zmiennokształtności w samochód. Tak, żebyście nie zwracali na siebie uwagi, to inne czasy. - westchnął. - Możecie iść się szykować, Matt zostań jeszcze chwilę.
Kiedy zostaliśmy sami, ściągnąłem hełm i podszedłem do niego.
- O co chodzi? - spytałem.
- Poradzisz sobie, prawda? - westchnął.
- Tak. - wywróciłem oczami. - Mogę już iść?
Skinął głową. Odwróciłem się idąc się przebrać. Taki strój w tamtych czasach... nie. Normalne ciuchy również mieliśmy jednak nikt ich nie nosił. Czarne jeansy, t-shirt tego samego koloru i do tego czerwona bluza i oczywiście buty.
PH033-99XOT134-33XZnalezione obrazy dla zapytania new balance buty męskie
Kiedy byliśmy gotowi, wsiedliśmy do przygotowanego dla nas statku.
Znalezione obrazy dla zapytania statek kosmiczny star trek
Usiadłem na miejscu pilota, obok mnie Frans. Spojrzałem na niego.
- Gotowy? - spytałem odpalając silnik.
- Oczywiście. - odparł i złapał za ster, zrobiłem to samo.
Po kilkudziesięciu minutach byliśmy już w 2018 roku. Była noc, wybraliśmy drogę gdzie rzadko przejeżdżał jakiś samochód. W ułamku sekundy statek zmienił się w samochód.
Znalezione obrazy dla zapytania jeep compass
Źle wymierzyliśmy wysokość od ziemi i gdy spadliśmy na asfalt, trochę nami wytrzęsło. Nie wiem skąd, ale wiedziałem jak nim kierować. Jechaliśmy w kierunku jakim wskazywała nam nawigacja, jednak nagle jadący z naprzeciwka samochód miał niebezpiecznie ostre światła, zupełnie mnie oślepiło, straciłem panowanie nad autem przez prędkość wpadliśmy z hukiem do rowu. Uderzyłem głową o kierownicę a dopiero później poduszki powietrzne wystrzeliły. Miałem rozbity łuk brwiowy, z którego ciekła stróżka czerwonej, metalicznej cieczy.
- Wszyscy cali? - usłyszałem głos Toby'ego.
- Jak widać. - westchnąłem.
Frans zmienił się w malutką kostkę, którą schowałem do kieszeni, trochę bolała mnie lewa ręka, która utknęła między siedzeniem a drzwiami. Samochód który nas oślepił gwałtownie zahamował a po chwili kierowca podbiegł do nas. Ignorując ból kopnąłem drzwi tym samym je wywarzając. Wychodząc niechcący wpadłem na dziewczynę, która najwidoczniej przyszła nam pomóc. Nie bolącą ręką złapałem ją aby nie wpadła do rowu.
- W porządku? - spytałem.
- Chyba ja powinnam o to zapytać... przepraszam, zepsuło mi się pokrętło od świateł. - westchnęła.
- Nic się nie stało... znaczy... stało... - spojrzałem na samochód. - Ale nie szkodzi.

Skylar?