czwartek, 29 grudnia 2016

Od Matta do Skylar

Od rana było bardzo nerwowo, ojciec był niczym tykająca bomba. Wezwał do siebie kilkunastu szturmowców, w tym mnie.
Znalezione obrazy dla zapytania szturmowiec
- Doszły do nas informacje, że Rebelianci namieszali w przeszłości. Mamy pół miesiąca na odwrócenie ich działania. Toby, Aleks, Kasjan i Matthew, będziesz dowodził. Reszta rozejść się. - w ułamku sekundy zostaliśmy tylko we czterech. - Dostaniecie statek, zamontowaliśmy w nim możliwość zmiennokształtności w samochód. Tak, żebyście nie zwracali na siebie uwagi, to inne czasy. - westchnął. - Możecie iść się szykować, Matt zostań jeszcze chwilę.
Kiedy zostaliśmy sami, ściągnąłem hełm i podszedłem do niego.
- O co chodzi? - spytałem.
- Poradzisz sobie, prawda? - westchnął.
- Tak. - wywróciłem oczami. - Mogę już iść?
Skinął głową. Odwróciłem się idąc się przebrać. Taki strój w tamtych czasach... nie. Normalne ciuchy również mieliśmy jednak nikt ich nie nosił. Czarne jeansy, t-shirt tego samego koloru i do tego czerwona bluza i oczywiście buty.
PH033-99XOT134-33XZnalezione obrazy dla zapytania new balance buty męskie
Kiedy byliśmy gotowi, wsiedliśmy do przygotowanego dla nas statku.
Znalezione obrazy dla zapytania statek kosmiczny star trek
Usiadłem na miejscu pilota, obok mnie Frans. Spojrzałem na niego.
- Gotowy? - spytałem odpalając silnik.
- Oczywiście. - odparł i złapał za ster, zrobiłem to samo.
Po kilkudziesięciu minutach byliśmy już w 2018 roku. Była noc, wybraliśmy drogę gdzie rzadko przejeżdżał jakiś samochód. W ułamku sekundy statek zmienił się w samochód.
Znalezione obrazy dla zapytania jeep compass
Źle wymierzyliśmy wysokość od ziemi i gdy spadliśmy na asfalt, trochę nami wytrzęsło. Nie wiem skąd, ale wiedziałem jak nim kierować. Jechaliśmy w kierunku jakim wskazywała nam nawigacja, jednak nagle jadący z naprzeciwka samochód miał niebezpiecznie ostre światła, zupełnie mnie oślepiło, straciłem panowanie nad autem przez prędkość wpadliśmy z hukiem do rowu. Uderzyłem głową o kierownicę a dopiero później poduszki powietrzne wystrzeliły. Miałem rozbity łuk brwiowy, z którego ciekła stróżka czerwonej, metalicznej cieczy.
- Wszyscy cali? - usłyszałem głos Toby'ego.
- Jak widać. - westchnąłem.
Frans zmienił się w malutką kostkę, którą schowałem do kieszeni, trochę bolała mnie lewa ręka, która utknęła między siedzeniem a drzwiami. Samochód który nas oślepił gwałtownie zahamował a po chwili kierowca podbiegł do nas. Ignorując ból kopnąłem drzwi tym samym je wywarzając. Wychodząc niechcący wpadłem na dziewczynę, która najwidoczniej przyszła nam pomóc. Nie bolącą ręką złapałem ją aby nie wpadła do rowu.
- W porządku? - spytałem.
- Chyba ja powinnam o to zapytać... przepraszam, zepsuło mi się pokrętło od świateł. - westchnęła.
- Nic się nie stało... znaczy... stało... - spojrzałem na samochód. - Ale nie szkodzi.

Skylar?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz