Totalnie zamarłam. Do teraz wszytkie rzeczy związane z przemieszczaniem się w czasie, były jakimiś cholernymi bajkami, w które i tak nie wierzyłam. Wszystko w pomieszczeniu było nowoczesne. Nagle w mojej głowie wszystko się ułożyło. Wynalazki jego ojca, zachwycenie się zwykłymi budynkami i te zdziwienie po obejrzeniu filmu o przyszłości. Te wydarzenia były puzzlami, a po połączeniu ich, tworzyły niesamowity obraz.
- Jezusie... - westchnęłam z szeroko otwartymi oczami. - J-ja, ja ci wierzę. - przemknęła głośno ślinę mówiąc. To mnie przerasta.
- Naprawdę? To świetnie! - rzekł zadowolony. Rozglądałam się cały czas. To dziwne uczucie wiedzieć, jak mniej więcej będzie wyglądała przyszłość.
- Czyli ty... przyszłeś z dalekiej przyszłości by uratować świat? - zapytałam niepewnie, unosząc lewą brew.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz