piątek, 30 grudnia 2016

Od Skylar do Matta

Gdy Matt wyszedł, posłałam tacie groźne spojrzenie.
- Dlaczego jesteś taki?! Co ja Ci zrobiłam? - pytałam patrząc z dołu na wysokiego, umięśnionego mężczyznę.
-Chelsea, nigdy nie będziesz się umawiała z takimi bydłami! Widziałaś co on ma na mordzie?! Pewnie pochodzi z jakiejś patologicznej rodziny! - krzyczał nie zwracając uwagi na gości. Rozejrzał się po pomieszczeniu, po czym złapał mnie mocno za rękę i pociągnął do biura. - Siadaj. - rozkazał, tak więc zrobiłam.
- Co Ty do niego masz? Nawet dobrze nie poznałeś chłopaka, a już oceniasz! - warknęłam marszcząc czoło.
- Sky, ja się po prostu boję o Ciebie. Nie chcę, by jakiś sukinsyn zniszczył Ci życie, rozumiesz? - wyciszył ton. Oblizałam suche usta i odwróciłam wzrok na okno.
- Nie będziesz mi rozkazywał z kim mam się przyjaznić, a z kim nie. - wysyczałam wpatrując się za szybę.
- Już dość mnie dziś zdenerwowałaś, na zawołanie masz karę! Nigdzie nie masz wychodzić przez tydzień. Po szkole natychmiast wracaj do domu, nie szwędaj się nigdzie. Zobaczę Cię z tym gnojem, to poderżnę mu gardło, a Ty... wyprowadzisz się do ciotki Diany. Tak będziesz bezpieczna. - powiedział, a ja ze łzami w oczach słuchałam. Nie wytrzymałam, wyszłam z biura trzaskając za sobą drzwi. Szybko wyszłam z knajpy i wsiadłam do samochodu. Pojadę gdzieś, gdzieś, gdzie będę wolna. Więc ruszyłam tam, a gdzie? Się okaże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz