czwartek, 29 grudnia 2016

Od Matta do Skylar

Jakoś dojechaliśmy do miejsca, w którym przez najbliższy czas mieliśmy mieszkać. Był to hangar, nowoczesny. Wjechaliśmy do środka, było tam bardzo dużo miejsca, spokojnie mogliśmy zmienić auto w jego pierwotną wersję - statek i naprawiać. Były metalowe schody, a gdy szło się po *nie wiem jak to się nazywa to jak się wejdzie na górę i jest takie coś xd* były cztery drzwi, za każdymi był pokój z łazienką i kuchnią. Na dole jeszcze była duża kanapa, duży telewizor i konsola. Wszedłem do swojej sypialni, duże, wygodne łóżko i inne bajery, lodówka pełna, łazienka bogato urządzona. Ojciec się postarał. Od razu poszedłem wziąć prysznic, wyszczotkowałem zęby i położyłem się do łóżka, wcześniej opatrując łuk brwiowy i smarując maścią rękę.
***
Rano po śniadaniu poszedłem do sklepu po potrzebne rzeczy na chwilę obecną do naprawy statku. Dotarłem do dość dużego sklepu, który według komputera posiadał wszystko czego potrzebujemy. Chodziłem między regałami penetrując wzrokiem półki, czułem się tu dość niski... nagle usłyszałem znajomy mi już głos, ten delikatny i cichy.
- Hej...
Odwróciłem się i zobaczyłem Skylar.
- Cześć. - uśmiechnąłem się.
- Jak samochód?
- Nic mu nie będzie, szybko go naprawimy. - stwierdziłem. - A ty jak się czujesz?
- W porządku... - uśmiechnęła się nieśmiało nerwowo kładąc dłoń na ramieniu.
- Miałabyś może ochotę na kawę? Chyba, że masz jakieś plany... - zaproponowałem.

Skylar?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz