Kiwnęłam głową, ocierając się dłońmi o ramiona, ponieważ było mi naprawdę zimno.
- Jasne, też mam taką nadzieję. - uśmiechnęłam się i zabrałam kluczyki od mojego auta. Podszedłam do niego, myśląc dokładnie co się przed chwilą działo. Wsiadłam do niego i usiadłam wygodnie. Odjeżdżając, spojrzałam na chłopaków z lekko uniesiomymi kącikami ust.
Weszłam po cichu do domu, by nie obudzić pozostałych mieszkańców. Wzięłam z lodówki jogurt i go zjadłam. Powoli podreptałam do góry, gdzie znajduje się mój pokój. Spojrzałam na Elizabeth, która spała na moim łóżku. Rozebrałam się i delikatnie położyłam się obok. Jeszcze raz dokładnie przemyślałam całą, dzisiejszą sytuacje. Wszystko przebiegało tak szybko... czułam najpierw strach, potem rozpacz, a następnie, gdy ciemnowłosy chłopak mnie przytulił, szczęście. Cieszyłam się z tego, że znalazł się taki ktoś, kto obronił mnie przed innymi. Gdyby nie on, to nie wiem co bym zrobiła. Wreszcie po paru minutach, trwające wtedy wieczność, zasnęłam.
Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Nie zwarzając na nic, wstałam i szybko zeszłam po schodach. Jak zawsze kłócili się moi bracia, o zbędne rzeczy.
- Idioci. - warknęłam przygotowując sobie śniadanie.
- Zamknij się, idiota to jedynie ten pierdolony bachor. - stwierdził sucho Steven plując na Samuela. Chrząknęłam, po czym zaczęłam się cicho śmiać. Zjadłam danie i poszłam się przygotowywać, by wyjść na miasto.
Gdy miałam już wychodzić, tato poprosił mnie, bym pojechała do wujka Harry'ego, zapytać się, kiedy będzie miał dostawę. Westchnęłam i ruszyłam do pojazdu.
(Matt?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz