Kuźwa... tylko tego brakowało. Dlaczego akurat teraz? Pieprzone auto... no cóż, przeżyję. Kierowałam chłopaka do parkingu niedaleko mojego domu. Nie chciałam, by stawał tuż przed mieszkanie, byłoby to zbyt ryzykowne.
Wreszcie dotarliśmy do celu. Wstchnęłam głośno.
- Trzymaj kciuki. - rzekłam patrząc na okolicę. Popatrzyłam na chłopaka, wręcz tonęłam w tej gorącej czekoladzie. Jest nieziemski. Wreszcie zdecydowałam się, złączyłam nasze usta w delikatnym, niedługim pocałunku. Oderwałam się po chwili i uciekłam z samochodu. Matt dopiero po kilku chwilach odjechał. Światła na drodze były zapalone, więc wszystko dobrze widziałam. Robiło się coraz zimniej, a ja marzłam. Po paru minutach znalazłam się przed domem. To koniec.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz